opis
Ćwiczenia z rozproszenia
Zbiór deseczek tworzy swoistą drewnianą chmurę pozornie błahych treści. Trudne do odczytania neologizmy i prymitywistyczne rysuneczki to świerkowy komentariat postkomfortocenowych czasów. Łatwe do przeoczenia w przebodźcowanej rzeczywistości. Są memowymi trofeami zdobytymi przez uważnego łowcę. Tytułowa rymowanka przewrotnie komunikuje coś zupełnie odwrotnego: nie patrz w tę stronę. Pięciosekundowa refleksja nad krytycznym kawałkiem drewna może cię striggerować.
Początkowo wypalanie drewienek wynikało z potrzeby odreagowania od monotonii cyfrowego środowiska pracy, jednak szybko stało się trudnym do powstrzymania natręctwem. Napisy i rysunki wykonywane na ścinkach sosnowych i świerkowych desek przypominają lekkomyślne tatuaże. Mimo pozornie mniejszej deklaratywności, symbolizują dosłowny ciężar informacji. W opozycji do niematerialnych plików, każda pirografia ma swój wymiar i wagę, ostentacyjnie lekceważąc ekonomię rysunku na papierze. Być może to sposób na szafowanie powagą przekazywanej treści. Czy cięższe znaczy ważniejsze? Na pewno budzi dyskomfort swoją materialnością. Drewienka nie znikną w ułamku sekundy niczym pliki wysłane do chmury. Chyba że akurat pod ręką mamy kominek.







