opis
W tej niechlujności nie ma przypadku.
BOZO miało być lokalne, trochę bezczelne i kompletnie bez zadęcia, ale zarazem „locals not only”. Takie jak jego założycielka – szalona, nieprzewidywalna, bardzo obecna w miejscu i wnosząca do niego mnóstwo energii. Już sama nazwa podsuwa skojarzenie z błaznem i emocjami, które chce wywołać właścicielka lokalu. Jest kimś, kto może zrobić coś na odwrót, trochę namieszać i przy okazji poprawić wszystkim humor.
To właśnie „na odwrót” stało się jedną z zasad projektu. We wnętrzu na widoku zostaje to, co zazwyczaj ląduje na zapleczu albo za zamkniętymi drzwiczkami. Nie udajemy, że bałagan nie istnieje. Nie wygładzamy go też w identyfikacji.
Zależało nam, żeby branding miał podobną swobodę. Żeby wyglądał trochę tak, jakby powstawał przy stoliku między kawą a rozmową, choć każda z tych pozornie przypadkowych decyzji jest świadoma. Do współpracy przy projekcie zaprosiliśmy Esterę Mrówkę. Jej ilustracje – charakterne, lekko dziwne, z humorem i niedoskonałością – od początku pasowały do BOZO lepiej niż jakikolwiek zestaw idealnych grafik.
Całość zbudowaliśmy więc z elementów, które nie próbują być grzeczne ani zbyt równe. Kolor potraktowaliśmy tak samo jak resztę identyfikacji – miał być odważny, trochę nieoczywisty i daleki od „bezpiecznej” palety kawiarni. Kreacje z użytą czerwienią są żywe, momentami zderzają się ze sobą i dodają całości energii. Ilustracja, typografia i komunikaty mogą się przepychać, zmieniać skalę, zachowywać trochę nieprzewidywalnie.
BOZO nie jest konceptem ze sztucznie dopisaną historią. To przedłużenie charakteru jego właścicielki i sposobu, w jaki prowadzi miejsca takie jak znanym wszystkim warszawski The Cool Cat. Naszym zadaniem było znaleźć dla tej energii odpowiednią formę.
Koncept + design: Damian Ziółkowski
Ilustracje: Estera Mrówka
Naming: Zofia Pazik









